Łapiemy oddech, Szczeliniec Wielki

2 lata temu mieliśmy wybrać się na weekend do Kopenhagi. Niestety linia lotnicza zmieniła nam loty tak, że na miejscu bylibyśmy raptem 6 godzin. Odpuściliśmy.
W tym roku, na swoje 22 urodziny dostałam w prezencie wycieczkę do stolicy Danii. Niestety w tym samym czasie wybuchła epidemia. Odpuściliśmy.
Zostało kilka luźnych dni, postanowiliśmy ruszyć w Góry Stołowe i odciąć się choć na chwilę od bombardujących nas zewsząd informacji.
Pomalutku zbieramy sobie stempelki w książeczce KGP, w drodze do Kudowy Zdrój zatrzymujemy się w Górach Bardzkich. Czy ktoś kiedyś o nich słyszał? Pewnie tylko Ci, którzy wspinają się na Kłodzką Górę. I teraz uwaga…
Rok temu byliśmy pod najwyższym szczytem owych gór, ale „parking” na Przełęczy Kłodzkiej jakoś nie wzbudził naszego zaufania. Odpuściliśmy.
Tym razem ryzykujemy, porzucamy auto i wspinamy się pod pierwsze i jedyne strome podejście. A kilkaset metrów dalej okazuje się, że szlak jest nie do przejścia. Torują go powalone drzewa i uniemożliwiają odczytanie oznakowania. No i odpuszczamy.
Do 3 razy sztuka.

NAJWYŻSZY SZCZYT GÓR STOŁOWYCH

KARŁÓW (754 m n.p.m.) – UCHO IGIELNE – SCHRONISKO NA SZCZELIŃCU (913 m n.p.m.) – TRON LICZYRZEPY (919 m n.p.m.) – SŁOŃ – KARŁÓW

TRUDNOŚĆ

łatwy

PRZEWYŻSZENIE

218 m

CZAS PRZEJŚCIA

1 – 2 godziny

DŁUGOŚĆ

3,5 km

TYP

w dwie strony 

Samochód pozostawiamy na parkingu w Karłowie, jest ich kilka, więc będzie w czym wybierać. Chyba, że przyjeżdżacie tak jak my, poza sezonem, wtedy musicie chwilę się pokręcić aby znaleźć ten czynny. 
Trasa na Szczeliniec prowadzi (podobno) po 665 schodach. Nie wiem, nie liczyliśmy ich, ale jest ich sporo. Tak samo dużo jest zielonych barierek, które wyznaczają drogę, w zimie, kiedy skały są oblodzone są na pewno pomocne. 
Po drodze mijamy skały o różnych wielkościach i kształtach, te bardziej charakterystyczne są opisane tabliczkami. 
I tak sobie idę, podziwiam to co dookoła, odkładam aparat od twarzy, patrzę… A tu schronisko. Ale to już? Przejście od samochodu do Szwajcarki, zajęło nam 36 minut. Nie ukrywam – byłam zawiedziona, że to już. Okazuje się, że większą satysfakcję ze zdobycia szczytu mam wtedy gdy – upocę się, usapię i jeszcze wkurzę, że po co ja w ogóle tam idę.
Miejsce charakterystyczne, wyróżniające się swoim położeniem spośród innych polskich schronisk. Myślę, że największe wrażenie robi o wschodzie lub zachodzie słońca. Następnym razem zdecydowanie zostajemy tam na noc.
Szczeliniec Wielki, nawyższy szczyt Gór Stołowych zdobyty! Za pierwszym podejściem. Pieczątka jest, to i nagroda być musi. Wjeżdżają naleśniory i uwaga… Wegański gulasz, nawet nie byłam głodna, ale musiałam wesprzeć taką pozycję w menu!

Wstęp na dalszy odcinek trasy poza sezonem jest bezpłatny, ale też na własną odpowiedzialność. Są Kaczuszki, Słoń, Koński Łeb i inne twory skalne oraz fajne punkty widokowe. My na pewno tej trasy nie przeszliśmy tak jak powinniśmy, w wielu miejscach jeszcze zalegał śnieg, a kilka bramek było zamkniętych na kłódkę. Musieliśmy złamać, więc zasadę, że szlak jest jednostronny i wrócić tą samą trasą.

szczeliniecwielki

Podsumowując – zrobiliśmy 1000 kilometrów żeby zdobyć jeden szczyt. Nasz pobyt miał być dłuższy, ale zmieniająca się sytuacja w kraju napędziła nam stracha i pognaliśmy czym prędzej do domu. 
Szczeliniec to góra łatwa do zdobycia i unikatowa. Podczas trasy nie spotkaliśmy żadnych ludzi, poza trzema Czechami w schronisku. Dzięki temu przez ten jeden dzień udało się nam choć trochę przewietrzyć głowy i pobyć w samotności w gęstym lesie.

I dorzucam jedną ciekawostkę, którą odkryłam podczas tworzenia tego wpisu, czyli będąc już w domu. Najwyższym punktem Szczelińca Wielkiego jest Tron Liczyrzepy, który mieści się na tej płatnej w sezonie trasie, za schroniskiem. My tam wleźliśmy, zrobiliśmy zdjęcia widoków i poszliśmy przypozować pod schroniskiem. Zgadnijcie skąd trzeba mieć fotkę do zaliczenia szczytu w KGP?

MARZEC 2020

Leave a Comment

Your email address will not be published. Marked fields are required.